Forum MUZYKA 3-CIEGO UCHA Strona Główna MUZYKA 3-CIEGO UCHA
od awangardy rocka przez jazz, muzykę improwizowaną, avant folk po muzykę współczesną
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Czego słuchamy - kwiecień
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum MUZYKA 3-CIEGO UCHA Strona Główna -> dyskusje o muzyce
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pjerry
moderator


Dołączył: 18 Paź 2005
Posty: 564
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Pon 13:28, 10 Kwi 2006    Temat postu: Czego słuchamy - kwiecień

Ostatnio na okrągło bo nie ukrwam, że płyta mnie cholernie zauroczyła.
Madredeus - Faluas Do Tejo. Zespół z Portugalii, pewnie znacie. Ja usłyszałem ten zespół dopiero teraz a filmu Lisbon Story (gdzie jest ich muzyka) nie miałem okazji obejrzeć. Co tu dużo gadać piękna muzyka, która stopniowo mnie obezwładniła. Melodie, klimat, język, głos wokalistki, wszystko to idealnie z sobą współgra. Od jakiegoś szukałem własnie czegoś takiego. A portugalski to chyba jeden z najpiękniejszych języków jakie słyszałem
Jakby ktoś chciał posłuchać fragmentów z innej starszej płyty to na vivid sa próbki

http://www.vivid.pl/php/plyta_my.php3?wyk=10253268&sk=wg&pp=1&kategoria=katalog&nr=10253268

Ja w każdym razie polecam
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
endrjuuu
rozkręcam się


Dołączył: 21 Gru 2005
Posty: 26
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 15:10, 10 Kwi 2006    Temat postu:

a ten wątek czego sluchamy w kwietniu nie rozpoczął się w temacie "Czego słuchamy - marzec" ? to takie małe wtrącenie

Znwou sie powtórze, ale jestem "zauroczony" Einsturzende Neubauten i Franka Zappe (jakiś koncert "The Yellow Shark")
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pjerry
moderator


Dołączył: 18 Paź 2005
Posty: 564
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Wto 9:22, 11 Kwi 2006    Temat postu:

Co do Madredeus, żeby nie byc gołosłownym. Umieściłem jeden utworek z tej płyty na swojej stronie, możecie sobie posłuchać

http://www.3ucho.art.pl/piosenki

Jesli bedzie konkurs na najmniej zakręconą piosenkę to moge ja umieścic na takiej liście
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pjerry
moderator


Dołączył: 18 Paź 2005
Posty: 564
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Śro 9:11, 12 Kwi 2006    Temat postu:

Wczoraj miałem niewątpliwą przyjemność obejrzeć sobie stare piosenki Queenu w wersji DVD. Min.pokazywana u nas Bohemian Rhapsody ale przede wszystkich mnóstwo piosenek, które widziałem po raz pierwszy: Killer Queen, You'me My Best Friend, Bicycle Rice, Don't Stop Me Now i wiele innych, których jeszcze nie zdążyłem obejrzeć.

Ale wrażenie robi niesamowite. Queen to był jeden z moich ulubionych zespołów zresztą słuchając teraz tych piosenek stwierdziłem, że lubię ich do dzisiaj. Ale najbardziej rozwaliło mnie Don't Stop Me Now, bo uswiadomiłem sobie, że chyba mało kto ten kawałek byłby w stanie zaśpiewać. No i Fredi (w starych kawałkach)obwieszony bransoletkami, czarne paznokcie i wielkie futerko na klacie, niezły widok
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pjerry
moderator


Dołączył: 18 Paź 2005
Posty: 564
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Czw 10:43, 13 Kwi 2006    Temat postu:

Po obejrzeniu wszystkich teledysków Queenu nasunęło mi się takie pytanie
- który zespół rockowy miał najlepsze chórki?

a) E.L.O
b) Queen
c) Toto
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomkiewicz
domownik


Dołączył: 26 Mar 2006
Posty: 107
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 11:53, 13 Kwi 2006    Temat postu:

Od kilku dni wciąż:

Anathema - "Alternative 4"

Choćbym nie chciał, choćbym ucho odwracał, a ta płyta i tak wciągnie jak kalamarnica. Doszczętnie. Słucham jej z komputera, bo nie mam oryginału. Samo słuchanie z twardego dysku jest wynikiem tragicznej pozycji słuchacza w tych czasach, ale lepiej dosłuchać niż nie posłuchać.

Tomek
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
naheis
moderator


Dołączył: 13 Lis 2005
Posty: 637
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 14:09, 13 Kwi 2006    Temat postu:

A ja wciąż grzebię w starociach... Zacząłem już nawet słuchać muzyki z lat 50-tych! Ale najbardziej zauroczyły mnie dwa zespoły grające od końca lat 60-tych, o których już nieco słyszałem, ale od niedawna i dotąd nie dane mi było się zapoznać z ich twórczością. Chodzi mi o pierwsze nagrania Red Krayola i Silver Apples - niby wiadomo psychodelia, elektronika, ale ja ich słucham jak kapel proto-punkowych (wariat):

Red Krayola

http://www.theredkrayola.com/ - oficjalna strona [wow]

http://white-rose.net/redcrayola/ - a tu się można czegokolwiek dowiedzieć


Silver Apples

http://www.silverapples.com/ - oficjalna strona

Są też dobre hasła w Wikipedii

Tym, którzy nie słyszeli jeszcze POLECAM
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Sob 2:00, 15 Kwi 2006    Temat postu: sluchamy sluchamy

witam!

W pierwszej polowie kwietnia sluchalam bardzo często plyt m.inn.:
Rush -moving picture ( nie dokonywalam obliczen ale w przeciągu 2 tygodni wysluchalam tego albumu z 30 razy, stwierdzilam ze jestem zboczona i narazie nie mogę sluchac tej plyty Sad)
Pi- coundtrack
Coffe and cigarettes- soundtrack
Laika- silver apples of the moon
Laika-sounds of satelistes
Laika - good looking blues
laika-whever i am what is missing
Labradford - me media naranja

Anthony & the Johnsons -I am a bird now
MorrisSey-Live at earls court ( by the way !!! KTO JEDZIE NA MORRISSEYA DO LĄDKA?) Smile))))))))))

Od 2 tygodni sluchałam:
Lydia Lunch -Queen of Slam
Sunhine- victimanothernameforlover
slucham duzo nowej muzy ale niekoniecznie calosci albumy
w moich poszukiwaniach muzycznych ciągle jednak są to powroty do starych sprawdzonych rzeczy t.jak:
wczoraj
noir desir - des visages des figures
teraz o 01.57 ach jak pięknie sie tego slucha o tej porze dnia ?
tuatara- breaking the ethers
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
naheis
moderator


Dołączył: 13 Lis 2005
Posty: 637
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 9:47, 15 Kwi 2006    Temat postu: Re: sluchamy sluchamy

Renia napisał:
witam!

W pierwszej polowie kwietnia sluchalam bardzo często plyt m.inn.:
Rush -moving picture ( nie dokonywalam obliczen ale w przeciągu 2 tygodni wysluchalam tego albumu z 30 razy, stwierdzilam ze jestem zboczona i narazie nie mogę sluchac tej plyty Sad)

Laika- silver apples of the moon



a widzisz, jest jakies nawiazanie do mojego silver apples - laika to ich muzyczni spadkobiercy, tutaj być może nawet o to w tytule chodzi
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gargamel
domownik


Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 253
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław-Wiedeń

PostWysłany: Sob 11:09, 15 Kwi 2006    Temat postu:

naheis napisał:
A ja wciąż grzebię w starociach... Zacząłem już nawet słuchać muzyki z lat 50-tych! Ale najbardziej zauroczyły mnie dwa zespoły grające od końca lat 60-tych, o których już nieco słyszałem, ale od niedawna i dotąd nie dane mi było się zapoznać z ich twórczością. Chodzi mi o pierwsze nagrania Red Krayola(...)


No... u mnie właśnie The Story So Far tegoż zespołu leci
(niestety jako jeden z czterech jedynych jakie posiadam)...

U mnie tygodniowy zastój, który usiłę właśnie w tej chwili nadrobić. Po lewcicy w głośniczkach huczy więc Kletka Red (analizuję nutka po nutce... i z każdą nutką mniej rozumiem) .... a co było przed tygodniem? hmmm..... Wondeur Brass, Ne Zhdali, Historia Podwodna Janerki, Reportaż, Up Beat kwartetu gitarowego Freda Fritha, the Residents (piosenka Hit the Jack), Masada i Leonid Soybelman (Juliki) - to w związku z moją obecną fazą na klezmerskie nuty.... no i Zu, z racji zbliżającego się w wiedniu Donau festivalu (na który się nie wybiorę ponieważ bilety na wieczór Mike'a Pattona, na którym owi wystąpią, są już wyprzedane ...grrrrrr!) od wczoraj katujemy się Silver Mt Zion Memorial Orchestra którzy też tam wystąpią, ale niestety... nie zdołam się do tego przekonać - chociaż kawałek That is our punk rock to dla mnie cudo, cała reszta jaką posiadam kwalifikuje się jedynie do miana kiczu.... o!
...tak więc nie polecam...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
stary łowca sów
domownik


Dołączył: 19 Paź 2005
Posty: 486
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraków

PostWysłany: Sob 11:25, 15 Kwi 2006    Temat postu:

JERRY NAPISAL:
Cytat:
Ostatnio na okrągło bo nie ukrwam, że płyta mnie cholernie zauroczyła.
Madredeus - Faluas Do Tejo.



cÓŻ ZA ZBIEŻNOŚĆ temperamentów Wink wląsnie wczoraj wyjęlam ją z tektuowej paczuszki, odfoliowalam . powąchalam i wrzucilam do dyskmena i pojechalam dowerem do lasu. Jeździlam jak pijana, bo top taka muzyka, od której dostaję choroby morskiej Smile
Zastanawialam się czy mogloby się takie pianie spodobać takim dużym panom, jak Jerry czy Zigi. A tu proszę...

Mokrego baranka.
Niech zające i barany pospelniają twoje plany!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
stary łowca sów
domownik


Dołączył: 19 Paź 2005
Posty: 486
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraków

PostWysłany: Sob 14:55, 15 Kwi 2006    Temat postu:

urocze k. urocze
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
ArtS.
domownik


Dołączył: 15 Lis 2005
Posty: 394
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 19:10, 15 Kwi 2006    Temat postu:

Ja zatesknilem za jazzem, wiec przez caly tydzien katuje na zmiane dwa dwuplytowe wydawnictwa:

Sun Ra "Live at Hackney Empire"
William Parker's In Order To Survive "The Peach Orchard"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
h.k.
rozmowny


Dołączył: 09 Lis 2005
Posty: 88
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wielki Hong Kong Pana Lee

PostWysłany: Sob 12:31, 22 Kwi 2006    Temat postu:

>- który zespół rockowy miał najlepsze chórki?


T. REX!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
h.k.
rozmowny


Dołączył: 09 Lis 2005
Posty: 88
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wielki Hong Kong Pana Lee

PostWysłany: Sob 12:34, 22 Kwi 2006    Temat postu: Re: sluchamy sluchamy

>MorrisSey-Live at earls court ( by the way !!! KTO JEDZIE NA >MORRISSEYA DO LĄDKA?) Smile))))))))))

Explain please?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
naheis
moderator


Dołączył: 13 Lis 2005
Posty: 637
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: Sob 12:43, 22 Kwi 2006    Temat postu:

h.k. napisał:
>- który zespół rockowy miał najlepsze chórki?


T. REX!!!


Kurde, właśnie nadrabiam poważne braki i słucham T.Rex'a!!! Świetna rzecz - prawdziwy rock!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
h.k.
rozmowny


Dołączył: 09 Lis 2005
Posty: 88
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wielki Hong Kong Pana Lee

PostWysłany: Sob 19:55, 22 Kwi 2006    Temat postu:

>T. REX!!![/quote]

>Kurde, właśnie nadrabiam poważne braki i słucham T.Rex'a!!! Świetna >rzecz - prawdziwy rock![/quote]

Jakis czas temu zrobilem skladaka z ulubionych numerow T.Rexa. Sam zespol Bolana nalezy do mojej czolowki... Opis ponizej:

---

Na poczatek krotka historia mojego ulubionego zespolu lat 70.

T. Rex tworzyly dwie wielkie indywidualnosci. Marc Bolan i Micky Finn.

Całą muzyke tworzyl Bolan, wokalista, gitarzysta i kompozytor o wielkiej
charyzmie. Fenomenalny, porywajacy i wzruszajacy glos, energia i emocje.
Wbrew pozorom swietny, oryginalny gitarzysta, co wielu znajomych odkrylo
dopiero 'po latach sluchania' T. Rexu. Do skladu wynajmowal muzykow
sesyjnych, ktorzy nieraz nagrywali dziela swego zycia (jak np. Ian McDonald
z King Crimson, dopiero u Bolana siegajacy granic swoich mozliwosci). Niemal
od poczatku podjal wspolprace z genialnym producentem (prawde mowiac, nie
znam lepszego) Tony'm Visconti'm (m.in. berlinskie plyty Bowiego i wiele
innych). Pierwsze kilka plyt T. Rex, jeszcze w eksperymentalnym skladzie, to
nagrania psychodeliczno-folkowe. Dziwne, ciekawie zaaranzowane. Czegos/kogos
jednak wyraznie brakowalo...

I pojawil sie. Micky Finn. Drugi czlonek zespolu. Nie gral wlasciwie na
niczym. W opisach plyt czesto figuruje przy jego nazwisku haslo
"percussion", ale tajemnica poliszynela bylo, ze wszystkie instrumenty
perkusyjne obsluguje Bill Legend, zreszta fantastyczny bebniarz. Jednak
zespol T. Rex to byl duet i kropka. Micky Finn przede wszystkim wyglądał.
Był. I o to chodzi i o to chodzi.

Po kilku luznych, folkowych plytkach Bolan stworzyl prawdziwy zespol z
Mickym i T. Rex radykalnie zmienil styl. Najwazniejsze cechy T. Rex od 1971
roku to:
- niesamowite brzmienie, jedno z najbardziej oryginalnych, jakie
kiedykolwiek slyszalem (wielu, oj wielu probowalo je sciagnac...)
- porazajaca energia
- niesmiertelne melodie
- Marc Bolan
- Micky Finn
- Tony Visconti...

I tak sie zaczelo. Single T.Rex robily furore. To, co sie dzialo na
koncertach, porownywalne jest tylko z beatlemanią. Zlote plaszcze Marca,
diamentowe korony, szalenstwo... Stad okreslenie: "T.Rextasy".

Zupelnie odrebną historie tworzyly albumy. "Electric Warrior" i "Slider" to
plyty, ktore wciaz robia wielkie wrazenie, zmieniają swiadomosc sluchacza.

Wszystko skonczylo sie tak szybko, jak sie zaczelo. Juz w '73 Visconti
uznal, ze doszli do muru. Marc znalazl kobiete swego zycia (Gloria Jones) i
w efekcie Micky Finn wylecial ze skladu... Bez producenta i polowy zespolu
Marc stracil niemal wszystko. Plyty nagrane w tym czasie okazaly sie wrecz
beznadziejne. Na oslode wychodzily fantastyczne dyskotekowe single. Gloria
opanowala Marca calkowicie i nie bylo widac szans na ratunek.

Wtem! W 1976 roku, na progu punkowej rewolucji, Bolan niespodziewanie odbija
sie od dna. Nagrywa plyte w polowie genialną - "Dandy In The Underworld".
Bez Viscontiego, zupelnie sam. Strona 'A' jest dosc stereotypowa, strona 'B'
demoluje. Tym razem nacisk zostal polozony na album, nie na single.
Oczywiscie, single tez byly przygotowywane... Single o wielkim potencjale.

Niestety, przetrwaly glownie w wersjach demo. Marc zaraz po nagraniu
"Dandy'ego" zginal w wypadku samochodowym. "Dandy" pozostaje pelnym radosci
zycia testamentem.


Skladak podzielilem na trzy czesci. Po pierwsze (primo): single
(są 3 najbardziej singlowe zespoly na swiecie: The Beatles, The Rolling
Stones i T. Rex). Po drugie (primo) nagrania z albumow: Electric Warrior,
Slider i Dandy'ego. Po trzecie (primo) rarytasy. Wszystko chronologicznie.

24 numery, czas 79:03.


T. REXTASY

SINGLE:

1. METAL GURU 1972

Na otwarcie najwspanialsze "yeah", jakie znam. Fenomenalny pomysl z
transowym refrenem, ktory bedzie cechowal wiele hitow T. Rexa: walimy
melodią, od ktorej nie sposob sie uwolnic, juz na samym poczatku. A w finale
powtarzamy ją do upadlego. Czy trzeba czegos wiecej???

2. CHILDREN OF THE REVOLUTION 1972

Najlepszy riff, jaki kiedykolwiek slyszalem.

I niesmiertelny tekst: "I drive a rolls-royce, 'cos it's good for my
voice"...

3. GET IT ON 1971

Boogie. Klasyczny 'rozkręcacz'.

4. THE GROOVER 1973

Jak w tytule... To, co sie dzieje w finale przechodzi ludzkie pojecie.

5. TEENAGE DREAM 1974

Ostatni moment wspolpracy z Viscontim. Wspanialy przerost formy nad trescią.
Utwor niebywale rozbuchany, patos nad patosy! Orkiestra, obezwladniajaca
aranzacja, sciana dzwieku, szalenstwo do kwadratu... Uwielbiam ten numer,
choc zrozumiem kazdego, kto nie wytrzyma po pierwszych dziesieciu sekundach.

6. LIGHT OF LOVE 1974

Opuszczony Marc wkracza na oceany rozkosznego kiczowatego popu. Znam ludzi,
ktorzy wyją, zeby wylaczyc ten numer po pierwszej minucie...

7. DREAMY LADY 1975

Jak wyzej, tyle ze to juz kicz do potegi...
Rewelacja.

8. SOUL OF MY SUIT 1977

Pierwszy singiel z sesji Dandiego. Polaczenie starego, dobrego disco z nową
falą. Idealne.

9. DANDY IN THE UNDERWORLD 1977

Patos nad patosami, popowy testament lat 70.

ALBUMY:

10. MAMBO SUN ELECTRIC WARRIOR 1971

Nie znam lepiej brzmiacej plyty niz Electric Warrior... Niebywale jest tu
nagrana perkusja. Niby nie gra na niej Micky Finn, ale bez niego to by
pewnie tak nie brzmialo... Bardzo plastyczne, barwne, wciagajace sluchacza
brzmienie, emanujace energią. I jeszcze jeden znak rozpoznawalny T.Rex: Marc
Volman i Howard Kaylan - czyli chorki. Dodajmy, ulubione chorki Franka
Zappy, a w wolnych chwilach zespol The Turtles. W Mambo Sun, utworze
otwierajacym EW, Kaylan i Volman bija rekordy szalenstwa. A sam numer buja
jak najlepsza hustawka.

11. COSMIC DANCER ELECTRIC WARRIOR

To juz jest arcydzielo. Bolan wzrusza, bebny bebnią jakby nadchodzil koniec
swiata i nie dają spokoju, a w koncu nastepuje niesamowita solówa gitarowa
puszczona od tyłu, wspak i w poprzek.

12. PLANET QUEEN ELECTRIC WARRIOR

Znow sekcja rytmiczna brzmi niezwykle 'plastycznie' (trzeba posluchac,
brzmienie wlasciwie nie do opisania - a Planet Queen to kwintesencja
brzmienia T.Rex). I wciagajacy motyw, ktory moglby trwac w nieskonczonosc.

13. GIRL ELECTRIC WARRIOR
14. LIFE'S A GAS ELECTRIC WARRIOR

Dwie przepiekne, strasznie wredne ballady. Cudowne melodie. Czego trzeba
wiecej?

15. RIP OFF ELECTRIC WARRIOR

Najwiekszy czad w historii T.Rex. Powalajacy riff, brzmienie radykalnie inne
niz reszta plyty (niesamowite wrazenie), partie zycia w wykonaniu Iana
McDonalda na saksofonie... I to wybrzmienie na koniec. Demola.

16. MYSTIC LADY SLIDER 1972

"Slider", nastepca EW, uchodzi za szczyt mozliwosci T.Rexa. Smiem sie nie
zgodzic. To jakby sequel EW, nieco wygladzony. Troche za lekki. Oczywiscie,
przepiekny i bez dwoch zdan jest to jedna z najlepszych plyt ostatnich
dziesiecioleci. Jednak na tle poprzednika wypada dzisiaj o oczko nizej. Co
nie zmienia faktu, ze final Mystic Lady, znow transowy i niekonczacy sie,
wciaga na zawsze. Bronilem sie przed tym motywem kilka lat, ale w koncu
wpadlem z kretesem. Krzyk, wycie Marca w trzeciej minucie poraza coraz bardziej, z kazdym rokiem...

17. RABBIT FIGHTER SLIDER

Znow ten refren. Zabójczy.
I znow czyha niesamowity final.

18. MAIN MAN SLIDER

Najbardziej wzruszajacy utwor T.Rex. Prosta, banalna, niemal kiczowata
aranzacja. Chorki szalejace z Markiem w refrenie biją rekordy. Numer jest
cholernie osobisty. Bolan wali tutaj nawet po nazwisku. Depresja, samotnosc,
wszechswiat, zycie i cala reszta...

19. HUNG UPS DANDY IN THE UNDERWORLD 1976

Czesc i dzieki za ryby. Marc odnowiony. Druga strona "Dandy'ego" to
tiumfalny powrot do formy z poczatku lat 70. i niesamowita energia.

20. PAIN AND LOVE DANDY IN THE UNDERWORLD

Przedziwny utwor. Jedyny w dyskografii T.Rex zaspiewany zupelnie inaczej,
jakby Bolan trzymal mikrofon po drugiej stronie lustra. Transowy, monotonny
rytm, potezny wkrecajacy w ziemie epicki motyw, Marc spiewa jakby znalazl
sie juz po drugiej stronie. I faktycznie, miesiace dzielily go juz od
smierci.

21. TEEN RIOT STRUCTURE DANDY IN THE UNDERWORLD

Nie tak szybko przekonalem sie do ostatniego oficjalnego utworu T.Rex,
swoistego testamentu Bolana. Teraz nie mam juz watpliwosci, numer jest
genialny. Laczy w sobie wszystko: szalony romantyzm, melodyjny pop,
dekadencką nową falę, punkowy duch, balladową duszę.


RARYTASY:

22. CITY PORT 1976 SESSION

Moj ulubiony utwor T.Rex. Tuz przed smiercią Bolan przezywal eksplozje
talentu, jest mnostwo wspanialych nagran demo, ktore nigdy nie zostaly
wydane oficjalnie. Ale akurat "City Port" zostal nagrany w calosci, nie
zdazyl na plyte. Genialny riff. Emocje. Soul pełną gębą. Powalająca partia
wokalna Glorii Jones (nareszcie zastapila Micky Finna!!!). Bolan w zyciowej
formie. Dla takich chwil wato zyc.

23. HOT GEORGE UNFINISHED '1977 ALBUM'

Czad i hicior, ktore nie doczekaly "przejscia do historii". Az strach
pomyslec, jakby Hot George zabrzmial jako singiel.

24. METAL GURU LIVE

Przepiekna, leciutka akustyczna wersja T.Rexowego standardu. Niesamowita
sprawa: hity T.Rex rownie dobrze brzmia w wersjach unplugged, jak i
elektrycznych. Niewazne tez, czy puszczamy je z nowoczesnej wiezy, czy z
20-letniego magnetofonu Kasprzaka. Brzmia rownie dobrze. I o to chodzi i o
to chodzi!

michal
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zyfri
admin


Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 878
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Krakow

PostWysłany: Nie 17:54, 23 Kwi 2006    Temat postu: Re: Czego słuchamy - kwiecień

Jerry napisał:
A portugalski to chyba jeden z najpiękniejszych języków jakie słyszałem
Jakby ktoś chciał posłuchać fragmentów z innej starszej płyty to na vivid sa próbki


Zgadzam sie co do portugalskiego. A piosenkę własnie sciągam.

Od Agi mam płytę takiej starszej pani, która nie pamietam jak się nazywa i nie wiem czy śpiewa po hiszpańsku czy portugalsku. Wiem że mi się bardzo podobałaSmile Gdzie ja podziałem ten krążek?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
stary łowca sów
domownik


Dołączył: 19 Paź 2005
Posty: 486
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 22:11, 23 Kwi 2006    Temat postu:

Zyfri nie musisz sciągać piosenki, przecież Ci dalam calą tę płytę Madredeus
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
naheis
moderator


Dołączył: 13 Lis 2005
Posty: 637
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: Nie 23:54, 23 Kwi 2006    Temat postu:

H.K! dzięki za ten tekst! T. Rex jeszcze z rok, dwa lata temu nie nadawał by się dla mnie do słuchania, a dziś coraz bardziej nim jestem zainteresowany, tak jak i mnóstwo muzyków, którzy od dawna się nim inspirują. T. Rexa postrzegam przede wszystkim oczywiście w perspektywie zjawisk proto-punkowych, ale zdaję sobie sprawę, że wiele osób potrafi sobie w jego twórczości odnaleźć wiele innych cech stylistycznych, emocjonalnych czy czysto muzycznych. Wielka rzecz. I jeszcze raz wielkie dzięki za swego rodzaju wprowadzenie do tematu, który wciąż jest dla mnie nowością, bowiem wciąż odkrywam wspaniałą muzykę lat 70-tych. Jakże ubogo wobec niej np. wypadają lata 90-te!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pjerry
moderator


Dołączył: 18 Paź 2005
Posty: 564
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Wto 9:36, 25 Kwi 2006    Temat postu:

stary łowca sów napisał:
cÓŻ ZA ZBIEŻNOŚĆ temperamentów Wink wląsnie wczoraj wyjęlam ją z tektuowej paczuszki, odfoliowalam . powąchalam i wrzucilam do dyskmena i pojechalam dowerem do lasu. Jeździlam jak pijana, bo top taka muzyka, od której dostaję choroby morskiej Smile
Zastanawialam się czy mogloby się takie pianie spodobać takim dużym panom, jak Jerry czy Zigi. A tu proszę...


Może i to bardzo. Słucham tej płyty od kilku tygodni (ma jeszcze Ainde) i zauroczenie nie może odejść. To muzyka, która jest troszkę z boku. Można jej słuchać kiedy się czyta lub rozmawia. Nie rozprasza a jej obecnośc jej bardoz dyskretna.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pjerry
moderator


Dołączył: 18 Paź 2005
Posty: 564
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Wto 9:39, 25 Kwi 2006    Temat postu:

h.k. napisał:
Jakis czas temu zrobilem skladaka z ulubionych numerow T.Rexa. Sam zespol Bolana nalezy do mojej czolowki... Opis ponizej:


Motyla noga, dobrze , że mi przypomniałeś o tej składance. Przyznaję bez bicia, że jeszcze jej nie słuchałem (tylko pobieżnie), ale wezmę ją na długi majowy weekend. Będzie świetna muzyczka do wieczornego imprezowego słuchania
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
djmis
domownik


Dołączył: 10 Sty 2006
Posty: 400
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 15:39, 25 Kwi 2006    Temat postu:

Mogę napisać czego nie słucham ?
Nie słucham Masona - Spectrum Ripper bo nienawidzę "muzyki" noise.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
djmis
domownik


Dołączył: 10 Sty 2006
Posty: 400
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 13:57, 27 Kwi 2006    Temat postu:

Można też pisać o bluesie ? Pewnie można - tylko i tak nikt nie przeczyta. No to nie napiszę, że słucham nowego Bonamassę :wink:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zyfri
admin


Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 878
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Krakow

PostWysłany: Czw 14:09, 27 Kwi 2006    Temat postu:

djmis napisał:
Można też pisać o bluesie ? Pewnie można - tylko i tak nikt nie przeczyta. No to nie napiszę, że słucham nowego Bonamassę Wink


A czy moge napisać ze qrde znow słucham Fritha? I tak tutaj nikt tym panem nie jest zainteresowany. Ale co tam, ja słucham i bedę słuchał nawet gdybym sam miał pozostaćSmile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość






PostWysłany: Pią 1:10, 28 Kwi 2006    Temat postu: sluchamy sluchamy

h.k. napisał:
>MorrisSey-Live at earls court ( by the way !!! KTO JEDZIE NA >MORRISSEYA DO LĄDKA?) Smile))))))))))

Explain please?


hmmm a coż tu wyjasniac h.k. ?
Rzeczona koncertowa płyta Morriseya bardzo dobra i nie tylko dla fanów.
Trochę się podniecam bo M bedzie występował na jakimś festiwalu w jednym z londynskich parkow. Raczej pozostaje w kwestii marzeń posłuchanie Jego muzyki na żywo ale czy nie wolno nam marzyć?

ps. " Londyn ? nie ma takiego miasta jest tylko Lądek , Lądek Zdrój ...
ps. 2 Istotnie ,Madredeus porywa i nie pozwala sie uwolnić. Świetny akordeon , to chyba najmocniejszy akcent w tej muzyce , oprócz wokalu.
Pani Śpiewa tak pięknie ,i z taka łatwością, że chce się śpiewać wraz z Nią ale to słow sie nie zna.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pjerry
moderator


Dołączył: 18 Paź 2005
Posty: 564
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Pią 9:25, 28 Kwi 2006    Temat postu:

zyfri napisał:
A czy moge napisać ze qrde znow słucham Fritha? I tak tutaj nikt tym panem nie jest zainteresowany. Ale co tam, ja słucham i bedę słuchał nawet gdybym sam miał pozostaćSmile


No własnie, ja tak Fritha podgryzam raz z jednej raz z drugiej od kilku lat. I nigdy nie mam na tyle czasu, żeby wgryźć się w te jego płyty.
Ale jeśli zabierzesz nas w taką podróż to pewnie się to zmieni
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
pjerry
moderator


Dołączył: 18 Paź 2005
Posty: 564
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Poznań

PostWysłany: Pią 9:32, 28 Kwi 2006    Temat postu:

Wyjeżdzam na długi weekend w gronie moich znajomych ze szkoły średniej. Ponieważ większość towarzystwa to fani genesiso-podobni więc czeka mnie niełatwa praca w przeedukowaniu muzycznym towarzystwa. Zabieram więc

Madredeus i Diana Krall - bo bedzie dużo kobiet.
Soulowe Lato i T.Rex-ectasy - dwa świetne składaki przygotowane przez nieocenionego specjalistę od składaków czyli h.k.
100 moich ulubuionych piosenek - tym razem mój składak
The Smiths - Queen Is Dead
Pierwszy Mitfoch i pierwszy Janerka - bo można sobie pośpiewać
I coś tam jeszcze wymyslę

Do zobaczenia 4 maja
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
gargamel
domownik


Dołączył: 25 Sty 2006
Posty: 253
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław-Wiedeń

PostWysłany: Pią 15:00, 28 Kwi 2006    Temat postu:

zyfri napisał:
A czy moge napisać ze qrde znow słucham Fritha? I tak tutaj nikt tym panem nie jest zainteresowany. Ale co tam, ja słucham i bedę słuchał nawet gdybym sam miał pozostaćSmile


możesz, możesz.... i nie jesteś sam! słuchałem wczoraj Henry Cow od ciebie i próbuję się jakoś do tego ustosunkować, ale niestety, troszkę inne dźwięki mi teraz po głowie chodzą, przyjdzie czas i na to. Była też próba wchłonięcia The Tehnology Of Tears and other music for dance, ale puki co też bez głębszej satysfakcji, chyba po prostu powałkuję jeszcze trochę Up Beat. Natomiast odgrzebałem na stronie 3ucha tekst o nieznanym mi jakdotąd Karlheinzu Stockhausenie Teraz oczekuję na przesyłkę z polski a na niej duuuuużo muzyki i materiałów tekstowych na temat jego, Johna Cage'a, Henrego Cowella (a propos czy zbieżność nazw między tym nazwiskiem a zespołem Fritha jest przypadkowa, czy mam to rozumieć tak jak to rozumiem...) i innych eksperymentatorów, z lat 30tych, 40tych, 50tych jak coś kogoś zainteresuję, to mogę wrzucić do "biblioteki"
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
zyfri
admin


Dołączył: 17 Paź 2005
Posty: 878
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Krakow

PostWysłany: Pią 15:35, 28 Kwi 2006    Temat postu:

gargamel

Cytat:
możesz, możesz.... i nie jesteś sam!



to byl little pro' wiem jest nas 4ch plus 4ch ukrytych

Cytat:
słuchałem wczoraj Henry Cow od ciebie i próbuję się jakoś do tego ustosunkować, ale niestety, troszkę inne dźwięki mi teraz po głowie chodzą, przyjdzie czas i na to.


jasne nic na siłe, od tej płyty wole pozniejszego fritha, ktory ciekawiej i dojrzalej -IMHO - tworzy na polu gdzie stykają się rock oraz muzyka nowa

Cytat:
Była też próba wchłonięcia The Tehnology Of Tears and other music for dance, ale puki co też bez głębszej satysfakcji,


te płyte ja lubju od pierwszego wejrzenia tak jak sie lubi pokrewną duszę spotkaną górach, tak po prostu; nie jest jednak na najbliższej półce

Cytat:
Natomiast odgrzebałem na stronie 3ucha tekst o nieznanym mi jakdotąd Karlheinzu Stockhausenie


niezmiennie uwielbiam tylko i wyłącznie aus den sieben tagen


Cytat:
Teraz oczekuję na przesyłkę z polski a na niej duuuuużo muzyki i materiałów tekstowych na temat jego, [b]Johna Cage'a, Henrego Cowella (a propos czy zbieżność nazw między tym nazwiskiem a zespołem Fritha jest przypadkowa,


The origin of the band's name is obscure. Although it was said many times that Henry Cow was a contraction of the name of early 20th century American composer Henry Cowell, this has been repeatedly denied by the band, although no satisfying alternate explanations were ever offered. Henry Cow was formed in May 1968 by two Cambridge students, guitarist/violinist Fred Frith and saxophonist Tim Hodgkinson, who had met when both played in a dance band. The musical flavour of the original band was very much in keeping with the spirit of the day - "a loose-knit blues-based six-piece group with a Dadaist sense of humour", in their own words.

znow leci to co nizej napisane
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum MUZYKA 3-CIEGO UCHA Strona Główna -> dyskusje o muzyce Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin